Po powrocie z zakupów dużo
myślałam o tym, co zasugerowała Ewelina. Nie zachowywał się tak,
jakby coś do mnie czuł. Byliśmy dla siebie przyjaciółmi.
Dobrymi przyjaciółmi, nic więcej. Co prawda przytulał mnie
dość często, i dawał buziaki w czoło, ale to były nic nie
znaczące gesty, bardziej jak rodzeństwo. A te buziaki w czoło
miały zapewnić mnie o tym, że przy nim jestem bezpieczna i mogę
polegać na nim zawsze.
W końcu zaśmiałam się z
własnej głupoty. Jak ja mogłam nawet tak pomyśleć, że mógł
się we mnie zakochać. Może już ma dziewczynę, albo kogoś na
oku. Nigdy mi się nie zwierzał z takich tematów. W tej
dziedzinie nic o nim nie wiedziałam, ale postanowiłam to zmienić.
Sięgnęłam po telefon i wybrał jego numer.
Ja: Cześć Danielku.
On: Hej Lenko.
Ja: Słuchaj, moglibyśmy się dzisiaj
spotkać? Masz czas?
On: Jasne, a stało się coś?
Ja: Nie, nie, coś ty. To o 18 w
pizzerii?
On: Dobra, papa
Ja: Pa
Zostało mi dość dużo czasu,
więc zeszłam na dół. Akurat siostra pokazywała mamie
zdjęcia z jej chłopakiem, dlatego chętnie przysiadłam z nimi.
Mimo wszystko chciałam, by Elizie w końcu się ułożyło, miała
już nie jedną przykrą przygodę z chłopakami. A to narkoman, a to
żonaty, a to wpadający w nałóg alkoholowy. Mimo młodego
wieku przeszła w życiu już niemało. Ale ten „aktualny”
wydawał się być spoko. Ze zdjęć i z jej opowieści także.